Relacja z procesu sołtysa Grabówki Tadeusza Karpowicza (PAP)

Platforma Obywatelska zapowiada próbę doprowadzenia na sądowej drodze administracyjnej do unieważnienia decyzji rządu PiS, który ponad rok temu uchylił decyzję poprzedników o utworzeniu podbiałostockiej gminy Grabówka.

Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku trwa proces dotyczący tego, czy protesty zwolenników powstania gminy Grabówka, organizowane w grudniu 2015 roku, były zgłoszone i zorganizowane legalnie.

Akcje polegały na chodzeniu po przejściach dla pieszych i blokowaniu w ten sposób ruchu na rondzie w Grabówce. Dwóch ich organizatorów policja obwiniła o to, że umyślnie nie podjęli środków niezbędnych do zapewnienia zgodnego z przepisami prawa przebiegu zgromadzenia.

W postępowaniu nakazowym sąd orzekł grzywny w wysokości 600 i 700 zł. Ponieważ obaj złożyli sprzeciw do tych wyroków, sprawa zostanie rozstrzygnięta po postępowaniu dowodowym.

Sąd ustala przede wszystkim, czy zgromadzenia były legalne, tzn. zgłoszone w terminie, i czy nie zostało odwołane.

W czwartek przesłuchanych zostało troje świadków, uczestników manifestacji z grudnia 2015 roku. Mówili oni o przebiegu protestów, podkreślali, że były co jakiś czas przepuszczane samochody: z inicjatywy samych manifestantów, organizatorów protestów, jak i policji. Zaprzeczali, by organizatorzy namawiali do zupełnego zablokowania przejazdu, mówili, że było wprost przeciwnie – i to właśnie obwinieni pilnowali, by nie doszło do żadnych incydentów.

Świadkowie byli przesłuchiwani na wniosek obrońcy. Do tej pory obwinieni nie korzystali z pomocy adwokata, ale teraz uzyskali pomoc prawną Biura Interwencji Obywatelskich (BIO), które w grudniu powołała Platforma Obywatelska.

W białostockim sądzie byli obecni w czwartek posłowie PO: Andrzej Halicki (to jego decyzją, jako ówczesnego ministra administracji i cyfryzacji w rządzie premier Ewy Kopacz, utworzona została w połowie 2015 roku gmina Grabówka) i szef podlaskich struktur Platformy Robert Tyszkiewicz.

„Uważamy, że w każdej sytuacji obywatel nie może być bezbronny wobec takiej państwowej machiny. Dziś mówimy o wykroczeniu, o grzywnach, o mandatach, ale na końcu może się to wiązać z sankcją nie tylko nieadekwatną, ale kompletnie niesprawiedliwą” – mówił Halicki.

Dodał, że obecnie BIO działa w kilkunastu sprawach, z czego znaczna część to postępowania dotyczące manifestacji przed Sejmem z 16 grudnia 2016 roku.

„Sprawa Grabówki ma wymiar absolutnie symboliczny, bo to jest jedna z pierwszych decyzji rządu PiS, podjęta w grudniu 2015 roku, dotycząca społeczności lokalnej, wspólnoty gminnej, i podjęta w warunkach autokratycznych, tzn. podjęta bez konsultacji” – dodał Tyszkiewicz.

„Wtedy, gdy obywatele wobec władzy nie mogą wyrazić swoich opinii, mają prawo je wyrażać poprzez demonstrowanie. To jest naturalne prawo demokratyczne i dlatego tutaj jesteśmy i przez Biuro Interwencji Obywatelskich wspieramy społeczność Grabówki” – mówił poseł.

Parlamentarzyści PO zapowiedzieli w środę w Białymstoku wystąpienie na sądową drogę administracyjną o unieważnienie decyzji rządu PiS ws. gminy Grabówka, jak również gminy Szczawa w Małopolsce (w grudniu 2015 roku rząd cofnął decyzje w obu sprawach). Była też mowa o wystąpieniu w związku z tą sprawą do Trybunału Konstytucyjnego, choć szczegóły nie padły.

Gmina Grabówka miała powstać 1 stycznia 2016 roku. Kilka miesięcy wcześniej taką decyzję podjął rząd ówczesnej premier Ewy Kopacz, rozpoczęły się przygotowania administracyjne i prawne do działalności nowego samorządu.

Tuż przed końcem roku premier Beata Szydło podpisała jednak rozporządzenie, które decyzję poprzedników uchyliło. W uzasadnieniu było m.in. powołanie się na wyniki gminnego referendum, przeprowadzonego w ramach konsultacji społecznych przed decyzją poprzedniego rządu, oraz na negatywne opinie dot. planowanych podziałów.

Po zapowiedziach rządu o planach cofnięcia decyzji poprzedników, przedstawiciele miejscowości, które miały wejść w skład gm. Grabówka, zaczęli akcję protestacyjną, m.in. pikiety na drodze prowadzącej do przejścia granicznego z Białorusią w Bobrownikach.

W marcu ub. roku doprowadzili też do referendum ws. odwołania burmistrza Supraśla. Głosowanie nie było jednak wiążące – nie została osiągnięta wymagana prawem frekwencja. (PAP)